niedziela, 24 marca 2013

05. ''Jeśli się nad tym le­piej zas­ta­nowić, baśnie nig­dy na nic nie przed­sta­wiały dowodów.''

''Jeśli się nad tym le­piej zas­ta­nowić, baśnie nig­dy na nic nie przed­sta­wiały dowodów. Występo­wał w nich przys­tojny książę... czy nap­rawdę był ta­ki? A może po pros­tu ludzie na­zywa­li go przys­tojnym, bo był księciem? Dziew­czy­na była piękna jak po­ranek... no dob­rze, ale który po­ranek? Kiedy le­je deszcz, trud­no na­wet wyj­rzeć przez ok­no, by się o tym prze­konać! Opo­wieści nie chciały, byś myślała – chciały, byś wie­rzyła w to, co ci opo­wiadają...'' - Terry Prachett




Dzisiaj dodam baśń. I proszę Was, żebyście szczerze ją ocenili,  będę bardzo szczęśliwa mogąc coś zmienić, zrobić zmiany w tych momentach, które niekoniecznie są dobrane, w tych pustkach. Będę wdzięczna za szczerość, cenię tą cechę, serio.


Praca Literacka.
Dawno, dawno temu. Za górami, za lasami…
Dokładniej w roku 1845 w Moskwie, wielkiej stolicy potężnego państwa.
Książę Iwan VIII patrzył na potężne mocarstwo przez okna zamku i wzdychał. Był to jakże piękny książę młody o ciemnych włosach, migdałowych oczach i zgrabnej sylwetce. Mimo wyglądu nie zaznał szczęścia w życiu. Miał poślubić księżniczkę, której wcale nie kochał, Jego ojciec zmarł i On miał dziedziczyć tron, którego wcale nie chciał. Nie chciał tej władzy, przepychu a przede wszystkim ograniczonej wolności. Był On człowiekiem  dobrym, chciał pomagać innym, oddawać swe bogactwa potrzebującym, nieść dobro w innych krajach a nie być kolejnym władcą Rosji. Cóż mu po władzy w zamkach, po wielkim dobytku gdy nie był szczęśliwy? Gdy nie tego chciał? Tak stał i patrzył w okno zagłębiając swój smutek…

W inne okno zaglądała Natasza, jej życie było całkowitym przeciwieństwem życia księcia. Nie mieszkała w zamku lecz w biednej chacie, nie miała swych sług, karoc, wystawnych uczt i ubrań.  Była jednak szczęśliwa. Miała kochającą rodzinę. Dach nad głową, bezpieczeństwo, ciepło. I wolność. Jednak mimo tego wszystkiego czuła, że czegoś w Jej życiu brakuje. Czuła pustkę. Pragnęła zakosztować królewskiego przepychu, życia w luksusie. Ale to tylko marzenia. Więc z żalem patrzyła w okno, patrzyła na zaśnieżoną Moskwę.

Jednej z grudniowych nocy w oknie Nataszy błysnęło światło, było bardzo silnie czerwonym rozbłyskiem. Obudziło ją to. To samo przydarzyło się Iwanowi. Nie wiedzieli Oni, że okna w które wylewali swe żale były wykonane z tego samego magicznego szkła. W głowie Nataszy coś krzyczało aby ruszyła naprzód, wyjrzała przez okno. Otworzyła je i zamiast czuć zimny, ostry wicher poczuła lekką ciepła bryzę, która połaskotała Jej policzek. Dziewczyna nie była już w Moskwie. Rozejrzała się wokół i ujrzała przecudną krainę. Wszędzie latały elfy, wróżki, motyle, a podłoże było jedną wielką łąką pełną kolorowych kwiatów, ziół. Natasza rozkoszowała się tymi widokami a na Jej nagie ramiona spływały promienie słońca. Pomyślała o deszczu. Ciepłym i lekkim a ten natychmiast zaczął padać. Rzuciła się pędem na magiczną łąkę. Chciała wszystko zobaczyć, dotknąć, poczuć, posmakować.  Biegała w deszczu i czuła się jak księżniczka własnego dworu, własnej bajki. Z rozmyśleń wyrwał ją głęboki, męski głos: - Pięknie tu, prawda? – powiedział bardzo przystojny, jak na Jej oko mężczyzna. Zdziwiła się bo nie myślała o nikim w tej chwili, więc jakim cudem się tutaj pojawił? Pomyślała, że to sen. Postanowiła to wykorzystać. Podbiegła do przybysza i zawołała: -To moja własna bajka, mój cudowny sen. Nie wiedziałam, że mam taką wyobraźnię. A Ty czemu tu jesteś? Znam Cię? Wyglądasz znajomo. Trochę jak przyszły władca. Ale o Nim nie odważyłabym śnić, marzyć czy na przykład pocałować go. – Złożyła delikatny pocałunek na ustach Iwana, który był niewątpliwie zaskoczony. Po chwili milczenia powiedział: -Teraz wiem, że to i mój sen. I się roześmiał. Natasza wzięła go za rękę i zaprowadziła na łąkę. Resztę snu spędzili tańcząc w deszczu, bawiąc się w kwiatach, łapiąc elfy. A gdy noc minęła wszystko się rozpłynęło…

- Miałam dzisiaj dziwny i niestosowny sen. Śniłam o księciu. – następnego dnia Natasza radziła się swojej siostrze – jednak miałam ochotę śnić przez całą wieczność. To dziwne zakochać się w kimś nieosiągalnym. Miłość jest ślepa i niesprawiedliwa.                                                                                                                                              
 Jej siostra była przerażona. Nikt nigdy nie śmiał patrzeć na księcia w ten sposób. Sposób absolutnie nie do przyjęcia. To była obraza.                                                                                           
  – Wiesz co? Przejdę się dzisiaj do zamku. Na audiencje. I spotkam się z Nim. Może On też o mnie śnił? To było takie realistyczne, że nie byłabym zdziwiona… Oho, to by był ubaw. Książę śniący o jakiejś biedaczce. Natasza jak powiedziała tak też zrobiła. Odwaga była jej drugim imieniem i niestety przysparzało to dużo kłopotów.                                                                                                                                 
                                                                                                                                                                                                    Książę Iwan cały ranek myślał o tajemniczej nieznajomej ze snu. Poczuł się jakby się zakochał. Było to wszystko tylko snem. Jej świeżość i powab, odwaga. Uśmiechnął się do swych myśli. Życie płata wiele niespodzianek.     
- Pora rozpoczynać audiencje – krzyknął jeden z Jego sług. Pora na kolejną dawkę nudnych problemów Jego poddanych. Może chociaż przestanie o Niej myśleć. Choć to co zobaczył upewniło Go, że to ciężki przypadek. Musiało być z Nim źle. Bardzo źle. Bo zobaczył Ją. Przetarł oczy. Uszczypnął się ramię. Nadal tam była. Piękna w całej swej prostocie. Ich oczy się spotkały.                                                                                                                                   
 – Proszę przepuśćcie tą Panią, jak Pani ma na  imię?                                                                                                                       
-  Natasza – oniemiała patrzyła z szeroko otwartymi oczami.                                                                                                  - Tak, proszę przepuśćcie Nataszę.                               
  Nie wszystkim spodobał się ten pomysł, ale w końcu był to rozkaz przyszłego króla. Po chwili Natasza była blisko tronu. Była naprawdę piękna i w Jego głowie zrodziła się absurdalna nadzieja, że może znów Go pocałuje. Nie zrobiła tak. Zamiast tego wyszeptała:                                                                                                                                                     - Sen. To był tylko sen. Ten w którym byłam na łące. Tylko sen. Nic więcej.  – i wybiegła.

Obudził Ją fioletowy błysk z okna. Nie chciała znów tajemniczych snów. Nie chciała spotkać się z księciem. To karygodne, że zakłócał Jej spokój. Natasza przytuliła poduszkę i próbowała spać dalej jednak okno nie dało za wygraną i wysyłało Jej sygnały niemo krzycząc: ‘’Chodź, chodź, co Ci szkodzi?’’. Westchnęła. Nie miała innego wyjścia.  Tym razem zobaczyła fioletowy świat pełen niebieskich refleksów. Było ciemno i pięknie. Tym razem to Ona wdarła się do snu. Tym razem to Ona była intruzem. Nie poczuła się z tym źle. Głos Iwana wyrwał ją z zamysłu:                                                                                                                                                                                                           - To dziwne, prawda? Dziś jesteśmy w mojej bajce. To, że potrafimy się jakoś spotykać w snach… Może to nie sny. Czujesz to przyciąganie? Nasze dusze się wołają.                                                                                                          Natasza wiedziała, że to prawda ale nie zamierzała tego przyznawać. Nie mogła tego ciągnąć. Tego dziwnego, nieprzyzwoitego uczucia, które musiało kogoś skrzywdzić prędzej czy później. A czuła, że ten ktoś to będzie właśnie Ona, tak więc odpowiedziała spokojnie opanowanym tonem , lecz w Jej głowie szalała burza:                                             - Przykro mi książę ale nie mam pojęcia o czym mówisz. A te sny… Bardzo chciałabym to przerwać. Bardzo potrzebuje zdrowego snu a przez to się nie wysypiam. 
 Książę był smutny, rozczarowany.                                                                                                                                            – No cóż, nie umiem tego zmienić, przerwać. Czuję, jakby to magia Nas połączyła. Takie rzeczy nie zdarzają się tak po prostu…                                                                                                                                                                                      - Magia nie istnieje. I byłabym Ci bardzo wdzięczna gdybyś znalazł jakiś sposób na przerwanie tych cyrków.                 Używając całej swojej wewnętrznej siły wyszła z magicznej szyby, z fioletowego świata tajemnicy i położyła się do łóżka, jednak długo nie potrafiła zasnąć a po jej policzkach płynęły łzy.

Następnego dnia Iwan czuł się tak samo jak poprzedniego tylko, że przestał żywić jakąkolwiek nadzieję na  szczęście. Natasza miała rację. Nie mogli żyć w świecie swoich własnych snów i dziecinnych mrzonek. On miał zostać carem całej Rosji. Już niedługo miał władać całym tym potężnym mocarstwem. Nawet wolał o tym nie myśleć.  Za tydzień miał poślubić piękną Katarzynę. Mieli być szczęśliwą parą, wkrótce rodziną. Ale nie kochał Jej. Bo czuł, że Jego serce zostało wraz z Nataszą a na Jego miejscu ziała przeraźliwa pustka.

Przymierzała suknię na ślub. Miała na ten cel 40 rubli. Była to bardzo mała suma jednak dla Jej rodziny to i tak był majątek. Do wyboru miała tylko trzy kolory i jeden fason. Obcisła i długa do kostek. Natasza była szczupła więc wyglądała w Niej dobrze, bez żadnych zdobień. Zwykła. Prosta. Elegancka. Wybrała biel. Kontrastowała doskonale z czernią Jej długiego kłosa. Dla niektórych mogła wyglądać jak wieśniaczka ale wiedziała, że to zwykła zazdrość. Ona za 40 rubli wyglądała prosto lecz elegancko i z klasą a inni nie potrafili tak wyglądać nawet za 500 rubli. Czuła dumę. I wiedziała, że będzie mogła wejść do Kościoła z podniesioną brodą. Po całym tygodniu płaczu  czuła, że będzie na tyle silna, że uśmiechnie się do księcia jak gdyby nigdy nic. Będzie patrzeć mu prosto w oczy i Jego małżonce także i nie mrugnie okiem żeby okazać swój smutek. Nie pokaże nawet, że ją to dotknęło.  Dostała zaproszenie więc musi się cieszyć. Pokazała szybie swój najbardziej sztuczny i wystudiowany uśmiech. A potem się rozpłakała. Gdyby mogła to wszystko inaczej rozegrać. Gdyby tylko się tak nie bała, mogła przyjąć Jego wczorajsze prośby. Nie było by jej tu teraz. Niestety była zbyt dumna…

30 godzin wcześniej.                                                                                                                                                                Iwan patrzył w pozłacane lustro to były Jego ostatnie przymiarki przedślubne. Nie potrafił jednak być wesoły.  Szczerze mówiąc to nawet nie chciał na siebie patrzeć. Wyglądał okropnie. Jak o 20 lat starszy. Z podkrążonymi , przekrwionymi, czerwonymi jak u królika oczami z wygiętymi ustami i pogłębiającymi się zmarszczkami. Myślał sobie, że niedawno tam na łące z Nataszą był szczęśliwy. I wtedy go olśniło. Już nigdy więcej tego nie zazna. Nie bez Niej. Po tak krótkim czasie zakochał się bezpowrotnie i niezależnie czy tego chciał czy nie tego nie dało się tak po prostu odepchnąć, tak zapomnieć. I jeśli chciał walczyć o swoje szczęście to musiał się z Nią spotkać. Chociaż ostatni raz. Wybiegł w pośpiechu nikomu nic nie mówiąc. Nie wiedział gdzie mieszka ale ta sama magia co ciągnęła ich do siebie w snach mówiła mu, że jest blisko i wskazywała mu drogę. Zatrzymał się przed wiejskim, białym domkiem, który świecił na fioletowo ten blask krzyczał w Jego myślach, że to właśnie ten dom. Zapukał niecierpliwie. Otworzyła mu Natasza. Jej oczy wyrażały głębokie zdziwienie. I chociaż wiedział, że protestowała by na takie oskarżenia to były całe czerwone, opuchnięte i wiedział, że musiała długo płakać. Wiedział, że nie był Jej obojętny. Dodało mu to odwagi. Pochylił się do Niej i pocałował ją najmocniej jak potrafił, to był najwspanialszy pocałunek w Jego życiu. Gdy skończył spojrzał na Jej zmęczoną twarz, tak samo starszą jak widział swą w lustrze i uśmiechnął się. A po Jej policzkach spływały łzy. Nie hamowała ich. Po prostu stała i płakała. Wszystkie emocje z Niej ulatywały. Przytulił   ją.                                                                                                            
 – Nie płacz, wszystko będzie dobrze. Ta magia nie połączyła Nas tak po prostu. Nie możemy się unikać. Oby dwoje na tym tracimy. Spójrz na mnie. Spójrz na siebie. Czy nie łatwiej Nam było tam na łące? Wróćmy tam. Nie możemy tak dalej żyć. Wyglądamy jak wraki. My nie żyjemy. Umarliśmy wtedy tydzień temu kiedy odeszłaś. Nie możemy cierpieć w nieskończoność. Kocham Cię.  Wiem. To dziwne i szalone. Bo Cię nie znam. Ale kocham Cię i chcę spędzić z Tobą resztę życia. Nie mogę wszystkich wkoło oszukiwać. Bo Cię kocham. Spojrzał na Nią. Ona nadal płakała. W końcu wyszeptała słowa tak cicho jakby bała się wypowiadać je na głos:                                                                   
 - Nie mogę… Nie mogę. I nawet nie próbuj walczyć. Pogodziłam się już z tym. Nie należę do twego świata. A Ty nie należysz do mojego. Musimy tak żyć. Będziemy z tym walczyć. Bo mamy o co. Musimy żyć dalej. Jakby tego nie było. -  Każde słowo wypowiadała głośniej ale całkiem na głos powiedziała – Idź już. I nie wracaj, proszę.                
 Odszedł bez słowa. Popatrzył w Jej oczy pokiwał głową i odszedł. A gdy już wiedziała, że Jej nie usłyszy powiedziała Cicho i bezszelestnie:                                                                                                                                                                  - Też Cię kocham, nawet nie wyobrażasz sobie jak bardzo.                                                                                                              
 A słowa zmieniły się w wiatr i uleciały wraz z Nim…

Ostatni raz spotkali się w dzień Jego ślubu. Nie chodziło o to, że On nie walczył. To Natasza się poddała. Wracając do domu z Jej oczu kapały bardzo obfite łzy. Pożegnała się z Iwanem lecz nie sądziła, że to będzie dla Niej aż tak bolesne. Myślała o tym, że naprawdę nie zazna już szczęścia. Idąc nie widziała jadących tamtędy  pojazdów. Nie trzymała się zasad ulicy. Po prostu szła. A zachowywała się jakby wypiła za dużo alkoholu. Smutek potrafi upić. Nie widziała gdy pojazd z naprzeciwka ulicy wyjechał. Nie zdążyła. W smugach Jej łez nie było widać nic. Pojazd trafił w Nią z taką siłą, że upadła na drugą stronę ulicy i wydała z siebie ostatnie tchnienie. Nie czuła już bólu. Zakończył się. Myślę, że Ona była podświadomie na to gotowa. Tak jak powiedział Iwan umarła już tydzień wcześniej.  Teraz tylko czuła, że Jej życie nie ma większego sensu. Nie miała przed sobą przyszłości.  W przeciwieństwie od Iwana. Miał być przecież carem. Miał piękną żonę. Miał władzę. Bogactwo. Ona nie. Dlatego w ostatnich sekundach życia spojrzała z uśmiechem na Moskwę bo wiedziała, że wszystko co złe się skończyło. Już nie musiała sobie z tym radzić. Myślę, że tego chciała. Szyba która dała tym dwóm ludziom tyle szczęścia została usunięta z obydwóch miejsc. Nie doceniono Jej i zrobiono z Niej kilka butelek i próbówek. To właśnie z Nich czarownice podawały magiczne eliksiry. Magia potrafi sporo namieszać. A Iwan żył tak jak gdyby nigdy nie spotkał Nataszy. Obiecał jej to, wiedział, że tylko tyle może dla Niej zrobić. Nigdy nie był tak szczęśliwy jak na łące. Ale zaznał trochę szczęścia. Urodziła mu się córeczka. Potrafił przeżyć ze swoją żoną a bycie carem wcale nie było takie okropne. Chciał widzieć zalety. Chciał żyć dobrze dla Niej. Bo wiedział, że prawdziwa miłość nigdy nie umiera i, że kiedyś się spotkają, że kiedyś do Niej wróci. I żył tak jakby miało nie być jutra. Bo to było jego jedyną nadzieją. Bo czekał na dzień kiedy znowu się zobaczą, na dzień kiedy będą pasować do Jednego świata.


Tak więc oceniajcie, oceniajcie. A ja sobie poczekam :D

46 komentarzy:

  1. Baśń jest cudna *,*
    Co prawda trochę długa i jak to zobaczyłam to sie przestraszyłam , ale świetna ;D <333

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeny, ta baśń jest taka piękna! *.*
    Masz talent ;>

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ładnie napisane,a jakie długie. :)

    + również obserwuję i zapraszam na nowy post. c:

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo dziękuje za miłe słowa :)
    Jak sobie przypomnę to moge ci pomóc jeśli chodzi o tą piosenkę która jak wchodzisz na bloga automatycznie się włącza c:

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuje za komentarz u mnie. : *
    I to nie ja jestem Fanką Zmierzchu tylko moja Przyjaciółka. ; D
    Obserwuję ! : *

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawie piszesz. :)
    również obserwuję.

    OdpowiedzUsuń
  7. Masz talent *.*
    Zazdroszczę wyobraźni :))
    Obserwujemy? (odp. u mnie) xD

    OdpowiedzUsuń
  8. Na końcu sie prawie poryczałam :c Masz talent dziewczyno!
    Świetny blog napewno bede czesciej do niego zagladc C:
    Dziekuje za dodanie sie do obserwatorów♥ Także sie dodłam do twojego :)
    Życze powodzenia w blogowaniu i czkeam na nastepne baśnie :)
    http://sercazmarcepanu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. piękna baśń ;)
    dziękuje za odwiedziny i miłe słowa obserwuje i ja :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękna, piękna! :-))) masz talent !

    OdpowiedzUsuń
  11. świetnie. można odpłynąć

    miałam dodaną zła aplikacje przez co straciłam wszystkich obserwowanych :(. wejdź proszę i dodaj do obserwowanych.

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetne, pisz dalej !

    Zapraszam do mnie, zostaw po sobie ślad ;)

    nikola-nikolaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo ładna C:
    Myślę, że mogłabyś więcej pisać (chociaż nie wiem czy przypadkiem nie pisałaś , nie przeglądałam bloga). Chętnie bym coś jeszcze przeczytała !
    Pozdrawiam, http://czekoladowaobwarzanka-art.blogspot.com/ C:

    OdpowiedzUsuń
  14. Jakie to pięknnee <3 Oczywiście obserwuje ! ^.-

    OdpowiedzUsuń
  15. Niewątpliwie - masz talent, oby tak dalej :)
    Obserwuję z przyjemnością! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. zapraszam na mojego bloga :)
    http://sara-nguyen.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Jak miło się czyta! Na pewno jeszcze tu wrócę:):)

    OdpowiedzUsuń
  18. rękawiczki kosztowały 10 zł :) a baśń naprawdę fajna, masz do tego smykałkę :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Fajnie się czyta, lubię czytać i z chęcią bedę obserwować;))

    OdpowiedzUsuń
  20. Coś czuję, że się rozpiszę, mam nadzieję, że Ci to nie przeszkadza...
    Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to zaimki osobowe pisane z wielkiej litery. Osobiście mnie to drażni, a powszechnie jest to uznawane za błąd (chyba, że zwracasz się do adresata w liście), potem zwróciłam uwagę na dziwnie rozjechany tekst, który trudno mi było przeczytać... Ponadto znalazłam kilka powtórzeń, np.: "[...] której wcale nie kochał, Jego ojciec zmarł i On miał dziedziczyć tron, którego wcale nie chciał [...]", w pierwszym akapicie. Gubisz także przecinki, przez co nie wiadomo, gdzie się zatrzymać i "złapać oddech". Zauważyłam także, że masz problem z zapisywaniem dialogu, myślę, że ta notka: http://prozaicy.blogspot.com/2013/02/monolog-o-dialogu.html Ci pomoże. Fajne by było, gdybyś wyjustowała tekst.
    Myślałam, że przeczytam, co widzą za oknem Iwan i Natasza, jak bardzo te dwa krajobrazy się różnią... Na przykład że car widzi śmiejących się dworzan, a dziewczyna - bezdomnych, umierających ludzi. Bardzo boli mnie też to, że nie opisałaś Nataszy. Coś o jej kłosie była mowa, a ja - dziecko ze wsi - byłam przekonana, że trzyma sobie żyto w ręce. Dopiero później ogarnęłam, że to jej włosy.
    Ogólnie opowiadanie mnie nie porwało, ale pomysł fajny, gorzej z opisaniem go. Ale wyobraźnię masz, ćwicz, pracuj i będzie ok. :)
    Wiem, że wytykam Ci błędy, choć sama nie napisałabym nic lepszego...
    Dodaję się do obserwujących, aby śledzić to, co piszesz i sprawdzać, czy się poprawiłaś, a nóż widelec mnie zaskoczysz. ^^
    Pozdrawiam, Nessa.
    ____________________________
    pisane-atramentem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. Dziękuje, dla mnie też to dużo znaczy :)

    A to jest świetne O.o

    OdpowiedzUsuń
  22. dziękuję za komentarz ;) fajna notka

    OdpowiedzUsuń
  23. Piszesz, bardzo fajnym, ciekawym językiem miło się czyta. Pracuj dalej ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Zostałaś nominowana u mnie na Blogu . : )
    Więcej informacji tutaj : http://klaudia12-klaudunia.blogspot.com/
    Pozdrawiam Cieplutko !!

    OdpowiedzUsuń
  25. Dlatego, że Nessa wytknęła Ci błędy, które ja także zauważyłam i na które chciałam zwrócić Ci uwagę, ale nie będę się powtarzać, bo to bezsensu. Podobało mi się to, że wybrałaś akurat Rosję, bo mam do tego kraju sentyment, jednak brakowało mi opisów, tak cennym, bo pozwalających się wgłębić w samą akcję. Rosja to bardzo malowniczy kraj, a ty potraktowałaś ją jak totalne tło, do którego nikt nie przywiązuje uwagi. Sam pomysł bajki był ciekawy, jednak próbując ją zapewne skrócić, straciłaś cały urok bo to prezentuje się tak, jakby w którymś miejscu już po prostu przestało Ci się chcieć. No i oczywiście to, co już powiedziała Nessa. Ale mam nadzieję, że zbyt szybko się nie zniechęcisz i będziesz próbować dalej, bo z tego może coś być, jeśli trochę nad tym popracujesz. Tak więc to chyba tyle, obserwuję i będę wpadać częściej ;D

    OdpowiedzUsuń
  26. dziękuję za odwiedziny i również obserwuję. na pewno będę się starała wpadać tu częściej ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Pięknie napisane jeju masz talent i doskonal się w tym,bo coś może z tego wyjść :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Masz talencicho! Nie zmarnuj tego :) Może kiedyś kupie sobie książkę twojego autorstwa :))

    uzalezniona-od-olowka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  29. a na co się wybierasz w przyszłości ? :)
    również obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  30. dziękuję,miło mi ;)
    talent masz :D

    OdpowiedzUsuń
  31. fajnie tak pisać z pasji, podziwiam :)

    OdpowiedzUsuń
  32. czekam na kolejne!
    pozdrawiami rowniez obserwuje

    OdpowiedzUsuń
  33. Cudna baśń *.* Naprawdę bardzo mi się podoba ;)
    Masz talent ^^
    Pisz dalej, obserwuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. bardzo piękna baśń, naprawdę <3 masz wielki talent :) na końcu to miałam ochotę ryczeć :c :p

    OdpowiedzUsuń
  35. wow! brak słów

    obserwuje!

    zapraszam do siebie:)

    OdpowiedzUsuń
  36. Jej ta baśń wywarła na mnie ogromne wrażenie !
    Masz niesamowity talent dziewczyno ♥

    OdpowiedzUsuń
  37. Ładnie piszesz :)
    Obserwuję i będę regularnie czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Wow! *-* Masz bardzo duzy talent! ;>
    Swietny blog, moze obserwujemy?^^

    OdpowiedzUsuń
  39. Świetnie piszesz *.* Cudowna baśń, trochę smutna, ale piękna! :3 Masz talent :D Obserwuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  40. nice pics!
    what about follow each other?
    let me know :)
    have a nice day!
    xx
    veronica

    OdpowiedzUsuń
  41. Fajnie się czyta tą pracę literacką ; )
    Fajne zdjęcie.

    OdpowiedzUsuń

Wchodzę na każdą stronę.
Wiem jak trudne są początki - sama też zaczynam.
Obserwacja = Obserwacja
Blogi które mi się spodobają a zostawiły komentarz na moim blogu dodaję do Ulubionych Blogów w pasku bocznym.
Dziękuję za każdy komentarz.